AA dla Kobiet

Nie jesteś sama
Poniższe historie przedstawiają doświadczenia 12 kobiet, które są alkoholikami, a które znalazły trzeźwość i nowy sposób życia w Anonimowych Alkoholikach. Te historie przedstawiają ich doświadczenie, siłę i nadzieję.


Nie ma znaczenia, czy masz 16, czy 60 lat, czy jesteś bogaty/a, czy biedny/a, czy masz wykształcenie wyższe, czy skończyłeś/aś tylko szkołę średnią, czy jesteś biznesmenem/bizneswoman, czy matką pozostającą w domu, pacjentem w ośrodku leczenia, osobą w areszcie czy żyjącą na ulicy. Pomoc jest dostępna, ale to Ty musisz podjąć decyzję, by po nią sięgnąć.


Jeśli uważasz, że masz problem z alkoholem, możesz utożsamić się z doświadczeniami przedstawionymi w tych historiach. Mamy nadzieję, że odkryjesz, tak jak te kobiety, że jesteś mile widziany/a w Anonimowych Alkoholikach i że Ty także możesz znaleźć nową wolność i nowe szczęście w tym duchowym sposobie życia.

 

„Desperacja zagościła…”
Policja znów była u moich drzwi, pukając, by wejść. Byłam na drugiej butelce wina, pijana i łamałam nakazy sądu rodzinnego, który zabraniał mi pić w obecności dzieci. Byłam rozwódką przez 12 lat i głównym opiekunem trzech chłopców. Sześć miesięcy przed tą nocą ich ojciec złożył wniosek o zmianę opieki, a nasza rodzina znów trafiła do sądu i na kontrowersyjną ocenę opieki nad dziećmi. Powód był prosty: byłam pijącą, przemocową matką.


Tuż przed przyjazdem policji napełniłam filiżankę kawy tanim winem ukrytym w szafce, a potem poszłam do dzieci. Zorientowałam się, że jeden z chłopców, którego wysłałam do pokoju, by zajął się zadaniem domowym, zignorował mnie. Jak on śmiał siedzieć na podłodze, bawiąc się zabawkami?! Kiedy zaczęłam na niego krzyczeć w pijackim szale, on miał dość. Wstał i popchnął mnie z pokoju. Przewróciłam się przez korytarz, wyrywając drzwi od szafy w pralni. Wszystkie trzy dzieci wyszły z domu i czekały na zewnątrz, zostawiając mnie samą, posiniaczoną, siedzącą na podłodze i zastanawiającą się, jak doszłam do tego stanu.


Nie pamiętam dokładnie, co mówili funkcjonariusze tej nocy, ale jedno zdanie zabrzmiało głośno i wyraźnie i wciąż mi towarzyszy: „Widziałam wiele matek, które wolały przytulić butelkę niż swoje dzieci. Nie chcesz być tą matką.” Oficer miał rację. Nie chciałam być tą matką, ale mimo wszystko byłam.


Tego wieczoru sen mnie nie znalazł, bo zapanowała desperacja, a słowa te powtarzały się w mojej głowie w kółko. Rano, po odstawieniu dzieci do szkoły, sięgnęłam po pomoc i zadzwoniłam do znajomej, którą słyszałam, że udało się wyjść z alkoholizmu dzięki AA. Zrobiła miejsce w swoim kalendarzu, porzuciła swoje sprawy i zabrała mnie na moje pierwsze spotkanie AA. Chłopcy nie wrócili do domu po szkole tamtego dnia — ani przez długi czas potem. Moje picie kosztowało mnie opiekę nad dziećmi, a ja wiedziałam, że jeśli wypiję kolejny drink, to kosztować mnie to będzie jeszcze więcej.


Nie wiedziałam, jak przestać pić, ale ludzie z AA wydawali się mieć rozwiązanie. Kiedy zasugerowano mi, żebym poszła na 90 spotkań w 90 dni, zrobiłam 90 spotkań w 90 dni. Zasugerowano mi, bym znalazła sponsora, więc zrobiłam to. Kiedy po spotkaniach skarżyłam się innym członkom, że straciłam dzieci, uspokajali mnie, że wszystko się ułoży, jeśli tylko nie będę pić. Uwierzłam im i uwierzyłam, że ten program może zadziałać i dla mnie.


Więc zostałam, myłam filiżanki, układałam krzesła, chodziłam na spotkania i, dzięki łasce Boga, nie piłam od tamtej nocy sprzed siedmiu lat.


Moje pierwsze trzeźwe Święta spędziłam z chłopcami, pod nadzorem wizytacji. To był mój pierwszy krok do odbudowania relacji, które zostały zniszczone przez lata picia.
Wiele się od tego czasu zmieniło, i to na lepsze. Dziś dzieci to młodzi mężczyźni, a my cieszymy się ciepłą, pełną miłości relacją. Tam, gdzie kiedyś patrzyły na swoją pijącą matkę z rozczarowaniem i wstrętem, teraz widzą ją w nowym świetle: trzeźwą, szczęśliwą, radosną i wolną! Dziękuję Ci, Anonimowy Alkoholiku, za dar trzeźwości, który mi ofiarowałeś!

 

 

„Wstydziłam się swojej historii.”
Moi rodzice przyjechali do Stanów Zjednoczonych, by uciec przed wojną w Wietnamie, zaczynając od zera. Dzięki ciężkiej pracy i determinacji mój ojciec ukończył studia i został inżynierem, a moja matka miała świetną karierę w pracy dla hrabstwa.


Wychowałam się w bardzo surowym, azjatyckim domu i jestem częścią pierwszej generacji mojej rodziny, która urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Nie pozwalano mi nocować u przyjaciół, nie mogłam brać udziału w sportach i musiałam mieć same piątki. Dziś wiem, że moi rodzice chcieli tylko przygotować mnie na dobry przyszłość w Ameryce. Kochali mnie, chcieli dla mnie jak najlepiej i robili to, co uważali za słuszne. Uważali, że silna wola, ciężka praca, wykształcenie i dyscyplina pozwolą mi zajść jak najdalej. A proszenie o pomoc to oznaka słabości – mówili. W naszym domu panowała dyktatura: mój ojciec był żywicielem, a to, co mówił, było prawem. Nie wolno było zadawać pytań. W tamtym wieku nie rozumiałam, dlaczego wszyscy moi przyjaciele mieli takie kochające, przyjazne rodziny, a ja byłam „uwięziona” z rodzicami, którzy nigdy ze mną nie rozmawiali i nie pozwalali mi na nic.


Byłam buntowniczą nastolatką, robiącą wszystko, by łamać zasady rodziców. Byłam bardzo zła na nich za moje dzieciństwo. Jednak nie zaczęłam pić alkoholu aż do college'u i szybko zakochałam się w nim. Alkohol sprawiał, że czułam się „członkiem grupy” — zabawną, towarzyską i bez zahamowań — więc piłam szybko i mocno. Wpadłam w narkotyki i zabawa szybko się skończyła. Używanie i picie w moim tempie wprowadziło mnie w bardzo niebezpieczne sytuacje.


W wieku 22 lat zostałam odurzona i zgwałcona. Mój świat rozpadł się na kawałki. Nienawidziłam siebie, nie ufałam nikomu, a moje picie wymknęło się spod kontroli. Mój ojciec wyrzekł się mnie na dwa lata, twierdząc, że jestem hańbą dla rodziny. Przestałam brać narkotyki, ale alkohol stał się moim jedynym środkiem ucieczki przed niewyobrażalną nienawiścią do siebie, wstydem, obrzydzeniem i depresją, które odczuwałam, gdy byłam trzeźwa. To jest szaleństwo tej choroby: piłam, by przestać nienawidzić siebie, ale im więcej piłam, tym bardziej siebie nienawidziłam. Nie mogłam zatrzymać tego niekończącego się cyklu.


Nigdy nie wiedziałam, że alkoholizm to choroba, i uważałam się za bardzo słabego człowieka, ponieważ nie potrafiłam przestać pić. Chciałam tylko znaleźć spokój. Szukałam go przez lata, zawsze przekraczając granice. Przeszłam przez nieudaną próbę samobójczą, jazdę po pijanemu, liczne wizyty na SOR, terapię i pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Brałam mnóstwo leków i przechodziłam przez lata terapii. Rozwinęłam ostrą zapalenie trzustki od picia, a pewnego dnia moje ciało wpadło w wstrząs septyczny, co spowodowało zatrzymanie nerek i płuc. Spędziłam 34 dni w szpitalu, poruszając się na chodziku i z tlenem. To doświadczenie odstraszyło mnie od picia na jakiś czas, ale jestem alkoholikiem. Po dziewięciu miesiącach bez alkoholu i programu moje zdrowie poprawiło się — ale choroba znów przejęła kontrolę. Znowu trafiłam na SOR w ciągu dwóch tygodni.


Lekarz powiedział mi, że z powodu zapalenia trzustki umrę, jeśli znowu będę pić. W końcu zrozumiałam, że jestem alkoholikiem bez nadziei. Postanowiłam więc poddać się programowi AA. Przyszłam na spotkania, chcąc tylko przestać pić, ale dzięki pracy nad Krokami zdobyłam o wiele więcej.


Moje relacje z rodzicami zostały odbudowane. Ta choroba zburzyła wszystkie mury i zmusiła nas do szczerości. Musiało to być niszczące, patrzeć jak alkohol wysysa życie z córki. Dziś są moimi największymi zwolennikami, razem z moim mężem, który nie pije, ale kocha AA i przyjął program razem ze mną.


Mam obiecującą karierę robiąc to, co kocham. Mam poczucie własnej wartości, spokój w duszy i radość w sercu. Mój świat przestał być szary i pozbawiony celu. Nauczyłam się być dobrym pracownikiem, żoną, córką, siostrą i pożytecznym członkiem społeczeństwa. Żal, strach, nienawiść do siebie i psychiczny ból już nie rządzą moim życiem. Obsesja picia została zdjęta. Wiem, kim jestem w głębi, za czym stoję i co cenię, i kocham siebie. Moja relacja z Moim Wyższym Ja jest niezniszczalna i nie zmieniłabym niczego w mojej przeszłości. Życie zawdzięczam programowi AA.


Kiedyś wstydziłam się swojej historii, a teraz dzielę się nią swobodnie, mając nadzieję, że moje doświadczenie, siła i nadzieja pomogą innej osobie walczącej z trzeźwością.

 

Te wiele innych historii możesz przeczytać w orginalnej ulotce do kupienia na dobrze zaopatrzonych mityngach lub w sklepie AA.

 

Przejmujące doświadczenia kobiet, u których alkohol poczynił olbrzymie straty we wszystkich aspektach życia doprowadzając je na ,,samo dno'. Dzięki prostemu programowi Anonimowych Alkoholików znalazły one sposób, jak przestać pić, jak zachować trzeźwość i jak zbudować nowe godne i bez poczucia winy życie.

 

Przejdź do sklepu AA